≡ Menu
malzenstwojestdobre.pl
rozwój i emocje, samorozwój

Cele, projekty i plany pozornie trudne do realizacji mogą przytłaczać każdego.  Jeśli nie wiesz, od czego zacząć, zacznij od rzeczy, które znasz. Rób je po prostu krok po kroku, stopniowo i konsekwentnie. Tysiące powodów, by nie robić nic, faktyczne i niedoszłe działania, kto z nas ich nie zna?

Staliśmy w kolejce wijącej się miedzy dwiema przecznicami drżąc na wietrze. Faktyczni i niedoszli pisarze zjawili się tłumnie przed kaplicą Uniwersytetu Case Western Reserve. Wyglądaliśmy jak zjazd klonów. Na ,,Rozmowę z Anne Lamott” przyszły niemal wyłącznie kobiety w średnim wieku, wszystkie z tym samym wygłodniałym spojrzeniem. Chciałyśmy poznać kobietę, której książki leżały na naszych szafkach nocnych. Przyszła na spotkanie w chustce zawiązanej na dredach, ubrana w spłowiałe błękitne jeansy i białą koszule z długimi rękawami, która elegancją dorównywała koszuli nocnej, ale na niej wyglądała świetnie. Lamott stara się współpracować z łaską, stosując trzy proste zasady: zwolnij, oddychaj, idź na spacer. Nie jesteś człowiekiem bez skazy. Kiedyś napisała: ,,Kiedy Bóg chce zrobić coś cudownego, On lub Ona zawsze zaczyna od rzeczy trudnych; kiedy Bóg chce dokonać czegoś zdumiewającego, On lub Ona zawsze zaczyna od rzeczy niemożliwych”. Pierwszy raz zetknęłam się z jej twórczością w książce Bird by Bird. Some Instructions on Wiring and Life. (,,Ptak po ptaku. Kilka wskazówek o pisaniu i życiu”). Czytała ją większość pisarzy. To klasyka.

Pomysł na tytuł pojawił się pewnego dnia, kiedy brat Anne, wówczas dziesięcioletni, męczył się nad referatem o ptakach do szkoły. Miał trzy miesiące, żeby go napisać, ale zabrał się za to w ostatniej chwili. Bliski łez, usiadł za biurkiem, obłożony książkami o ptactwie, których dotąd nawet nie otworzył. Jego tata pocieszył go słowami:
– Ptak po ptaku, kolego. Po prostu opisz je po kolei, ptak po ptaku.
Oto cała filozofia pisania. To samo dotyczy większości pozornie przytłaczających projektów i planów: wystarczy robić je krok po kroku, ptak po ptaku.
Skończ jedno opowiadanie. Jeden wiersz. Obiecaj sobie doprowadzać do końca to, co zaczynasz. A jeśli nie wiesz, od czego zacząć, zacznij od swojego dzieciństwa. Anne kazała nam pisać o tym, co chce zostać opisane. Zadaj sobie pytanie: Ile jesteś w stanie z siebie dać? Ucisz głosy w swojej głowie, nieważne czy należą do twoich rodziców, nauczycieli, czy otaczającego Cię środowiska. A potem usiądź i napisz pierwszą, kiepską wersję. Radziła nam wsłuchać się w podszepty Ducha Świętego, swój wewnętrzny głos, swoją intuicję. Powiedziała, że nawet ludzie pozbawieni ambicji pisarskich odpowiadają na ten twórczy zew. Po prostu opowiedz swoją historię własnym głosem. To właśnie chcą czytać inni.
Czy to może być aż tak proste? I skąd brać historie do opowiadania?
– Znajdziecie je w sobie, są niczym klejnoty w waszych sercach – odpowiedziała.

Wyszliśmy ze spotkania, nie mając zielonego pojęcia, jak wydać książkę. Zamiast tego dowiedzieliśmy się od czego zacząć: słowo po słowie. Linijka po linijce. Ptak po ptaku. Większość ludzi unika tego punktu wyjścia. Często mnie pytają, jak się zostaje pisarzem. Nie wiem, znam za to świetne sposoby, jak nim nie zostać:
Oglądaj godzinami bezsensowne programy w telewizji.  Sprawdzaj skrzynkę e-mailową. Rozmawiaj na czatach  z przyjaciółmi. Wchodź na fora dla pisarzy. Odbieraj telefon za każdym razem, gdy zadzwoni. Zamartwiaj się, czy mówi się „tą” czy „tę”, „wziąć” czy „wziąć”, „poszedłem” czy „poszłem”. Łam sobie głowę nad tym, czy postawić dwukropek, czy średnik. Godzinami zastanawiaj się, czy lepiej pisać, czy stenografować, używać komputera czy notesu, długopisu czy ołówka, maca czy peceta.
Przypominaj sobie każde źle ocenione wypracowanie, jakie kiedykolwiek napisałeś. Przywołuj w pamięci każdego nauczyciela, który skrytykował twój styl. Prowadź dyskusje z niewidzialnymi redaktorami, zwołującymi co godzinę zebrania w twojej głowie. Płacz nad listami odmownymi, których jeszcze nawet nie dostałeś, ale bez wątpienia dostaniesz.

Jak nie pisać?
Daj się onieśmielić technice. Odłóż pisanie do czasu, aż będziesz umiał włączyć w edytorze numerację stron.
Zrób najpierw doktorat z twórczego pisania. Idź na terapię. Znajdź odpowiednią grupę dla pisarzy. Poczekaj, aż przezwyciężysz strach przed porażką albo przed sukcesem. Wmawiaj sobie, że masz małe szanse na publikację. Martw się o to, z czego będziesz płacić rachunki. Porównuj się ze wszystkimi.
Narzekaj, że na dworze jest za gorąco lub za zimno, zbyt duszno albo zbyt przyjemnie, by pisać. Postaw sobie za cel dołączyć do klasyków literatury światowej. Analizuj każdy pomysł, nim napiszesz  pierwsze zdanie. Dąż do perfekcji. Ogłoś się następcą Szekspira. Jak ognia unikaj własnego stylu. Używaj wyłącznie trudnych słów, żeby zaimponować czytelnikom.

Jak  nie pisać?
Zgłoś się na kolejną konferencję dla pisarzy, zamiast faktycznie usiąść przy biurku z piórem w ręku. Powtarzaj sobie bez przerwy, że nie masz nic do powiedzenia. Sprawdź horoskop. Zrób listę osób, które nie wierzą, że uda ci się zostać pisarzem. Spiłuj paznokcie. Podlej kwiaty. Posprzątaj w piwnicy. Otwórz biuro. Zbuduj sobie pustelnię w ogródku albo przeznacz na pisanie jedną część domu. Szukaj wsparcia u wszystkich wokół. Zapomnij o swoich smutkach, zainteresowaniach czy ulubionej muzyce. Narzekaj, że nikt cię nie rozumie. Żądaj zaliczki, zanim cokolwiek napiszesz. Wdawaj się w dyskusje z telemarketerami. Układaj pasjanse na komputerze. Zrób listę rzeczy do załatwienia i na pierwszym miejscu umieść pisanie. Narzekaj na nauczyciela angielskiego, którego bałeś się w szkole. Profesora, który nie zwracał na ciebie uwagi na studiach. Brata, który ukradł ci pamiętniki. Siostrę, która przeczytała twoje dzienniki. Marnuj czas, zazdroszcząc innym pisarzom, którym wszystko przychodzi tak łatwo. Redaguj tekst podczas pisania. Sprawdzaj gramatykę i interpunkcję, zanim skończysz akapit. Tak często opowiadaj o swoich pomysłach, aż nawet ciebie zaczną nudzić.

Jak nie pisać?
Poczekaj, aż będziesz mieć dzieci. Poczekaj, aż  twoje dzieci przestaną ząbkować, skończą sezon piłkarski i wyjadą na studia. Poczekaj, aż codziennie będziesz mieć dwie pełne godziny na pisanie. Poczekaj, aż rzucisz palenie, picie albo znajdziesz odpowiedniego drinka i zalejesz się  w trupa. Poczekaj, aż twoje rodzeństwo się wyprowadzi a twoi rodzice umrą. Poczekaj, aż sąd orzeknie rozwód. Poczekaj, aż wyjedziesz na wakacje. Poczekaj, aż wrócisz z wakacji. Poczekaj, aż znajdziesz swoją muzę. Poczekaj na natchnienie. Poczekaj, aż doktor powie, że  zostało ci sześć miesięcy życia. A potem umrzyj, zabierając ze sobą wszystkie nienapisane słowa.

ŹRÓDŁO: BÓG NIGDY NIE MRUGA. 50 LEKCJI NA TRUDNIEJSZE CHWILE W ŻYCIU. REGINA BRETT