≡ Menu
malzenstwojestdobre.pl
dziecko i my

Z roku na rok zwiększa się liczba rozpoznawanych depresji u dzieci i młodzieży. Kiedyś diagnozowano głównie depresję młodzieńczą związaną z okresem dojrzewania. Obecnie na depresję chorują także młodsze dzieci i objawia się ona inaczej niż u dorosłych. To znak naszych czasów. Smutny znak.

Depresja to choroba zwią­zana z zaburzeniami nastroju i postrzegania świata. Pacjent jest smutny, nie ma energii, jest pozbawiony radości życiowej, witalności, ina­czej niż kiedyś widzi świat i siebie. Nie znajduje sensu w życiu, uważa, że sam nic nie jest wart. To choroba duszy i uczuć.

OBJAWY. Co powinno zaniepokoić rodzica?
Dorośli często sami diagnozują u siebie depre­sję. Ich stan na tyle utrudnia im codzienne funk­cjonowanie, że szukają specjalistycznej pomo­cy. Dzieci nigdy tego nie zrobią. Są skazane na reakcję dorosłych. Im młodsze dziecko, tym bardziej objawy odbiegają od powszechnie kojarzonych z depresją. Dzieci – nawet gdy już mówią – nie nazwą swego stanu, nie opiszą uczuć; nie mają świadomości, że coś się z nimi dzieje. U dzieci choroba ta manifestuje się inaczej niż u dorosłych. Im mniejsze dziec­ko, tym bardziej widoczne będą symptomy fizyczne: bóle brzucha, głowy, zaburzenia ze strony układu pokarmowego (biegunki, zapar­cia), wzmożony apetyt lub jego brak, senność lub bezsenność, spadek wagi lub nadmierne przybieranie na wadze. Często rodzice długo poszukują przyczyn tych objawów, pytają le­karzy, robią przeróżne badania, podają leki, suplementy.

U dzieci starszych i nastolatków depresji towarzyszą również zachowania agresywne, drażliwość, trudności w relacjach rówieśni­czych, wycofywanie się z nich. Dzieci mogą wykazywać małą aktywność, niechęć do zabawy, do lubianych kiedyś zajęć, brak energii, trud­ności w uczeniu się. Odczuwają lęk, smutek, beznadzieję, mają niską samoocenę. Mogą to być subtelne zmiany nastroju, aktywności (nie­chęć do wychodzenia na dwór), mogą się po­jawić nowe zachowania (szare, ponure kolory w rysunkach) niechęć do współpracy. Dziecko pokazuje depresję na zewnątrz, światu i ro­dzicom. Trudno mu wyrazić to, co przeżywa, ale bacznemu obserwatorowi objawy te dość łatwo zauważyć. Niestety bywają często przez rodziców bagatelizowane („taki wiek”, „wyro­śnie”, „stroi fochy”) lub niedostrzegane.

Kluczem do szybkiej i właściwej reakcji ro­dziców jest znajomość dziecka, jego tempera­mentu, upodobań, zachowań i reakcji. Chore dziecko zmienia się, reaguje inaczej niż zwy­kle, inaczej traktuje osoby bliskie.

DEPRESJA jako sygnał SOS dla rodziny
Zapracowani rodzice chcą sprostać stan­dardom finansowym i prestiżowym, dbają o potrzeby materialne, kładą nacisk na rozwój intelektualny, a tracą z oczu potrzeby emocjo­nalne dziecka. Dziecko jest niczym roślina w fazie wzrostu, która do życia i rozwoju potrze­buje zbilansowanej ilości słońca, wody, cienia, ciepła i chłodu. Gdy nie dostaje któregoś z po­trzebnych składników lub któregoś dostaje w nadmiarze, więdnie i usycha. Dzieci na szczę­ście nie usychają, ale wysyłają sygnały SOS. Zaczynają chorować.

W dziecięcej depresji jest bardzo wiele mą­drości. Pewna dziewczynka w drugiej klasie szkoły podstawowej zaczęła sprawiać proble­my wychowawcze. Nie pracowała na lekcjach, była opryskliwa w stosunku do nauczycieli, agresywna wobec dzieci. Rodzice bardzo dużo pracowali, a dziewczynką i jej młodszą siostrą zajmowali się dziadkowie. Rodzice współpra­cowali z nauczycielem, przyznawali, że córka jest trudna, próbowali wymóc na niej poprawę zachowania. Nic się jednak nie zmieniało na lepsze, a nawet było coraz gorzej. Pewnego dnia dziewczynka rozebrała się – zdjęła majtki na lekcji. Ten incydent zmusił matkę do konsul­tacji ze specjalistą. Dziewczynka miała również wiele innych objawów takich jak smutek, pustka emocjonalna, wycofywanie się z relacji z te­rapeutą. Ożywiała się tylko wtedy, kiedy mówi­ła o zmarłym niedawno dziadku. Po rozmowie z psychologiem matka zrozumiała, że „samo nie przejdzie” i rodzina podjęła terapię. Dzięki objawom, dziewczynka przywołała zapracowa­nych rodziców do poświęcania jej uwagi.

DZIECKO przeżywa po swojemu
Pomoc choremu dziecku jest niemożliwa bez zaangażowania rodziny. Nawet gdy psychiatra zaleci leki (co czasem jest konieczne), pod­stawowym warunkiem poprawy jest podjęcie przez rodzinę terapii. Nie do końca znamy przyczyny depresji, wymienia się wiele czynni­ków, tj.: genetyczne, biologiczne, neuromecha-niczne, psychologiczne i społeczne.

Dzieci borykają się z różnymi trudnościami – i tak jak w świecie dorosłych, czasem przera­sta to ich możliwości radzenia sobie. Chłopiec w wieku lat 12 zachorował na cukrzycę typu 1. Choroba została wcześnie wykryta. Chło­piec został odpowiednio zabezpieczony, a ro­dzice ze wszystkich sił starali się mu pomóc. Zaangażowali się w działalność stowarzysze­nia dzieci chorych na cukrzycę, aby syn miał kontakt z rówieśnikami w podobnej sytuacji. Krzyś rozumiał i akceptował chorobę, prze­strzegał diety, przyjmował insulinę, ale bardzo pogorszyły się jego oceny, za nic w świecie nie chciał się uczyć. Rodzice robili wszystko, aby go zmotywować, byli przy tym bardzo opiekuń­czy i uważni. Czuli jednak, że tracą kontakt z synem, że jest on obecny tylko ciałem, zupeł­nie nie ma w nim radości. Stał się zimny, obo­jętny, czasem odpychający. Znaleźli pomoc u terapeuty, który pomógł chłopcu przeżyć żało­bę po utraconym zdrowiu, oswoić się z urucho­mionym przez chorobę lękiem przed śmiercią, a rodzicom zobaczyć własną siłę, zaradność i kompetencje rodzicielskie.

Dziecko może reagować depresją na różne zmiany w życiu jego rodziny, takie jak: naro­dziny, śmierć, przeprowadzka, zmiana szkoły, rozwód rodziców, zmiany rozwojowe (dojrze­wanie). Jest jak radar – czuły na najmniejsze sygnały zaburzające jego dotychczasowe funkcjonowanie. Coś, co dorosły przeżywa jako naturalną czy pozytywną zmianę, dziecko może odebrać zupełnie inaczej.

Pewien nastolatek po rozpoczęciu nauki w gimnazjum zamknął się w sobie. Kilka lat wcześniej jego samotna dotąd mama spotkała mężczyznę, za którego wyszła za mąż, i urodziła dziecko. Syn bardzo lubił ojczyma, dużo czasu spędzali razem na męskich zabawach, przepadał też za siostrą. Zmiana w jego zacho­waniu została uznana za przejaw dojrzewania i za reakcję na nową szkołę. Stan się jednak pogarszał. Pewnego dnia chłopiec nie poszedł do szkoły. Leżał w łóżku i z nikim nie chciał roz­mawiać. Włączono leki antydepresyjne i zalecono terapię. Okazało się, że reakcja chłopca związana była z poczuciem utraty mamy, którą do pewnego momentu miał tylko dla siebie – mimo że dużo zyskał w nowej rodzinie, bardzo tęsknił za bliskością matki. Terapia pozwoliła rodzinie przemodelować wzajemne relacje tak, aby wszyscy mogli odczuwać bliskość i czuli się ważni.

HAPPYEND jest możliwy
Rodzina to naturalne środowisko rozwojowe. Rodzice są pierwszymi i najważniejszymi oso­bami w życiu dziecka. Jego choroba jest powodem lęku, zmartwienia rodziców, czasem też ich poczucia winy. Żaden rodzic nie chce, by jego dziecko cierpiało. W depresji dziecko cier­pi, ale jest to również szansa dla niego i jego rodziców. Bardzo często w wyniku prowadzo­nej terapii w rodzinie zachodzą zmiany, które są dla niej bardzo korzystne. Rodzice zbliżają się do dziecka, do siebie nawzajem, uczą się wspólnego rozwiązywania problemów, dziele­nia odpowiedzialności, udzielania sobie wspar­cia. Wszyscy czują się szczęśliwsi.

W bajce o żabim królu królewna bawi się w lesie złotą kulą, która nieoczekiwanie wpada do studni. Żaba – w zamian za miłość i gesty przyjaźni – ofiarowuje jej pomoc w wydostaniu kuli. To, co na początku wydaje się królewnie obrzydliwe, ostatecznie prowadzi do szczęśliwego zakończenia – dzięki pocałunkowi kró­lewny żaba zamienia się w księcia i – jak to w bajkach bywa – biorą ślub.

Rodzice, powołując na świat dziecko, zo­bowiązują się do opieki, miłości i odłożenia przynajmniej na jakiś czas „złotej kuli”. Cza­sem tego nie robią. Wtedy dziecko „zamienia się w żabę”, a ten czar może zdjąć tylko uko­chana osoba. Musi jednak zrobić rzeczy, które może wydadzą się jej głupie, niepotrzebne lub okropne. Jeśli jednak podejmie to wyzwanie, dziecko na powrót „zmieni się w księcia” a cała rodzina odzyska szczęście.

Anna Kaźmierczyk Słomka

ŹRÓDŁO: MIESIĘCZNIK KATOLICKI LIST,  BYĆ DOSKONAŁYM RODZICEM, NUMER 6-7 2013
ZAMÓW PRENUMERATĘ LISTU: http://www.list.media.pl/list/prenumerata/