≡ Menu
malzenstwojestdobre.pl
Fotografia(1)

Lubiłem zawsze aktywne życie, które głównie wiązałem z wędrówkami górskimi oraz wspinaczką wysokogórską. Nie stroniłem również przed bieganiem, jazdą na rowerze, narciarstwem czy pływaniem. Każdą wolną chwilę wykorzystywałem na realizację moich kolejnych planów związanych z wymarzoną pracą w TOPR-ze. Niestety na niecałe 2 miesiące przed rozpoczęciem szkolenia dla kandydatów uległem wypadkowi. Upadek z ponad 20 metrów skończył się połamaniem kręgosłupa w kilku miejscach, a moje życiowe plany wraz z upływem czasu spędzonego w szpitalu i na rehabilitacji zaczęły odpływać coraz dalej, aż zdałem sobie sprawę z ich nieosiągalności.

Już w początkowych tygodniach mojego pobytu w szpitalu dowiedziałem się od mojej koleżanki, która jak się okazało była już instruktorem kadry chodzącej Aktywnej Rehabilitacji, że są organizowane jakieś obozy dla połamańców po URK. Przez około rok trwała moja rehabilitacja medyczna i samodzielne dochodzenie do lepszej formy fizycznej. Z czasem samodzielne ćwiczenia przestały mi wystarczać, a brak wózka aktywnego zmobilizował mnie do udziału w obozie organizowanym przez Fundacje Aktywnej Rehabilitacji. Po pierwszym obozie poczułem, że otworzyła się nowa droga. Aktywny wózek,  który udało mi się zdobyć umożliwił mi prawie pełną samodzielność, a niedługo później kupiony pierwszy samochód pozwolił na niezależność od rodziców, którzy cały czas mi pomagali.

Wydarzenia zaczęły toczyć się coraz szybciej i już po kilkunastu tygodniach zostałem zaproszony na obóz szkoleniowo-sportowy dla kadry aktywnej rehabilitacji, a po kolejnych kilku miesiącach od jego zakończenia poproszono mnie o współprowadzenie obozu nurkowego. Nurkowaniem zainteresowałem się już po wypadku, a że woda to po górach był mój drugi żywioł to ze zdobyciem patentu nurkowego w systemie HSA wraz ze Stowarzyszeniem Nautica, nie miałem większych problemów. Kolejne lata wiązały się z podjęciem pracy, wyjazdami na 2-3 obozy Aktywnej Rehabilitacji w ciągu roku, cotygodniowymi zajęciami na basenie, kilkoma wyjazdami na nurkowania do Chorwacji, Egiptu czy też na akweny w Polsce. W regionie prowadziłem szkolenia dla wolontariuszy, personelu medycznego oraz cotygodniowe zajęcia dla dzieci i dorosłych. Z czasem moje zaangażowanie się w działania FAR-u zmieniało się. Idea AR w moim życiu stała się nie tylko działaniem widocznym w ramach zajęć organizowanych przez FAR, ale również poza Fundacją.

Od kilku lat jestem związany się z Salezjańskim Wolontariatem Misyjnym (SWM), z ramienia którego w 2011 roku razem z żoną wyjechaliśmy na misje do Boliwii. Głównym naszym zadaniem było stworzenie gabinetu rehabilitacji dla osób najuboższych, co udało nam się zrealizować. Ponadto zorganizowaliśmy tam również spotkania z osobami na wózkach i przeprowadziliśmy wykłady na tematy poruszane w ramach obozów Aktywnej Rehabilitacji w Polsce. Obecnie nową moją pasją jest rower – handbike na którym udało mi się już zwiedzić kilka miejsc w Tyrolu w Austrii.

Aktywna rehabilitacja to nie tylko działania związane z obozami czy zajęciami w regionie. To również postawa człowieka w życiu codziennym, pracy, w rodzinie. Instruktorem jestem na obozie, na co dzień jestem mężem, pracownikiem, misjonarzem, turystą czy zwykłą aktywną osobą. Osoby, które przez wszystkie lata spotkałem w FAR-rze jako instruktorów i uczestników zajęć zawsze były dla mnie inspiracją do podejmowania kolejnych działań, nawet tych które kiedyś wydawały się dla mnie nierealne – jak np. misjonarz na wózku. Mam nadzieję, że kiedyś także moje działania będą inspiracją dla kogoś innego, że ktoś podobnie jak ja odkryje, że życie po urazie rdzenia kręgowego nie musi być nudne, a Aktywnej Rehabilitacji swoim programem zmobilizuje go do działania.

W życiu najwięcej satysfakcji daje mi zrealizowanie jakiegoś zadania, nie koniecznie bardzo dużego. Czasem, aby poczuć pełnię życia, wystarczy mi mały krok. Jeśli ten krok jest pożyteczny również dla innych to tym większy jest własny sukces, bo dajemy siebie innym, bezinteresownie. Jest jeszcze wiele rzeczy które chciałbym zrobić, wiele osiągnąć, a aktywność jest sposobem na realizację tych planów.

Radosław Obuchowicz z Krakowa. Wiek 41 lat, od 19 lat poruszam się na wózku, a od 15 jestem instruktorem Aktywnej Rehabilitacji.

http://www.far.org.pl/aktualno%C5%9Bci/wywiady/10294-rados%C5%82aw-obuchowicz.html

GŁOSUJĘ NA RADKA: http://www.niepelnosprawni.pl/ledge/x/171334#.Uib32yL2PJv