≡ Menu
malzenstwojestdobre.pl
rozmowa i wiara

„Chcę z Tobą porozmawiać, a ciebie nie ma. (…) Czy ty masz bzika, zwariowałeś? Co się z tobą człowieku dzieje?” – powie ziemski tatuś. „Ze mną rozmawia się od razu. Przychodzisz, mówisz, o co chodzi”.  O zwykłej rozmowie z Bogiem Ojcem, nie naiwnym tatusiem, tylko nieskończoną Mocą, nieskończoną Mądrością, nieskończoną Wiedzą pisze Joachim Badeni w książce Prosta Modlitwa.

Od dłuższego czasu nurtuje mnie pewna myśl na temat modlitwy. Szczególnie pytanie Stwórcy z Księgi Rodzaju, po zjedzeniu przez człowieka zakazanego owocu. „Adamie, gdzie jesteś?”. Oczywiście Bóg doskonale wiedział, gdzie on jest, bo go stworzył. Chciał jednak objawić, że coś się stało między Nim – Stwórcą a człowiekiem, którego stworzył na swoje podobieństwo. Adam nie wybiegł natychmiast na spotkanie, nie czekał na Niego wśród przepięknych drzew w raju, które zapewne zasadził sam Pan Bóg, ale gdzieś się schował. Przed upadkiem człowieka między nim a Bogiem była prosta rozmowa, nic więcej. Kiedy człowiek zgrzeszył, Bóg go szukał: „Chcę z Tobą porozmawiać, a ciebie nie ma.” Człowiek wlazł w krzaki. „Dlaczego się chowasz?” – zapytał Bóg. „Nie mam spodni” – odpowiedział Adam. „Czemu się boisz? Czy zjadłeś owoc z zakazanego drzewa?”. „To kobieta mi powiedziała, żeby zerwać owoc z drzewa, a przecież to Ty dałeś mi kobietę, która mnie nabrała.” A kobieta powiedziała: „Mnie nabrał wąż”. Już wtedy zrzucali jeden na drugiego.
Co to znaczy? To znaczy, że po zjedzeniu owocu między Stwórcą a stworzeniem coś się popsuło, że powstał rodzaj przepaści. Dlatego też potrzebne stały się medytacje, szkoły duchowości – augustiańskie, ignacjańskie, karmelitańskie. W ciągu wieków musiała powstać cała sztuczna struktura jako próba przekroczenia tej przepaści, która wskutek grzechu oddzieliła człowieka od Boga.
Przekroczenie przepaści. Zasypanie jej. Na przykład medytacją. Nie jestem zwolennikiem tej metody, choć jest od dawna przyjęta i praktykowana w Kościele. My, dominikanie, mamy obowiązek medytować codziennie pół godziny, w innych zakonach jeszcze dłużej. Najdłużej medytują nowicjusze. Zapisuję sobie „punkty” do medytacji. Co to znaczy jednak, że  ja – jako chrześcijanin – musze medytować?
Odmawiam Ojcze nasz – modlitwę, której nauczył nas Jezus. Przychodzę do Ojca niebieskiego. „Witam Cię Ojcze, kochany Tatusiu, zamierzam z Tobą porozmawiać i zapisałem to w punktach”, czyli zaczynam medytować. „Jest tu pierwszy punkt, drugi punkt i potem trzeci”. „Czy ty masz bzika, zwariowałeś? Co się z tobą człowieku dzieje?” – powie ziemski tatuś. „Ze mną rozmawia się od razu. Przychodzisz, mówisz, o co chodzi”.
A tutaj jest Bóg, Który nazywa Siebie Ojcem, ale z tego nie wynika, że jest naiwnym tatusiem, tylko nieskończoną Mocą, nieskończoną Mądrością, nieskończoną Wiedzą. I tę wiedzę chce przekazać, ale w rozmowie, zwykłej rozmowie.

ŹRÓDŁO: PROSTA MODLITWA, JOACHIM BADENI OP